Znalazłam szczęście w rodzicielstwie, kiedy odpuściłam sztywno ustalone zasady i zaczęłam podążać za tym, co naprawdę służy naszej rodzinie
„Znalazłam szczęście w rodzicielstwie, kiedy odpuściłam sztywno ustalone zasady, które zgromadziłam w ciągu swojego życia i zaczęłam podążać za tym, co naprawdę służy naszej rodzinie”. – Denaye Barahona

Słuchając historii rodziców, którzy borykają się ze skutkami braku zaufania do swoich dzieci (a przede wszystkim do siebie) odnoszę nieodparte wrażenie, że są nieszczęśliwi w swojej roli (głównie mamy), a rodzicielstwo jest dla nich trudne, żmudne i męczące, przez te wszystkie przekonania, które noszą w swoich głowach od zawsze. Jakie to przekonania?
To tzw. mądrości ludowe, (ale nie tylko) utarte słowa i zdania, nad którymi niewielu się zastanawia, powtarzając je i przekazując jako „mądrości” właśnie z pokolenia na pokolenie.
„Czego Jaś się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał”,
„Małe dzieci – mały problem. Duże dzieci – duży problem”,
„Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.”,
„Kto nie słucha ojca, matki, będą bić go własne dziatki”
czy bardzo nadal popularne „Dzieci i ryby głosu nie mają”…
Takie i tym podobne „mądrości” są bezwiednie powtarzane i utrwalane w społeczeństwie. A stają za nimi m.in.:
– Brak zaufania do dzieci i ich kompetencji
– Brak zaufania do siebie jako kompetentnego rodzica (podążam za tłumem, bo tak jest bezpiecznie i łatwiej – nie muszę brać odpowiedzialność za to, co robię)
– Niewiedza lub niewiara w to, że człowiek uczy się całe życie oraz wszędzie, gdzie się znajdzie, a nie tylko do 18 roku życia w ławce szkolnej.
– Przekonanie, że dzieci są złe , a jeśli nie są z natury złe to z pewnością z wiekiem takie się stają .
– Przekonanie, że kontrola i autorytatywne rodzicielstwo przynoszą rezultaty w postaci tzw. „dobrego wychowania” (choć opłakane skutki takiego podejścia są widoczne już zanim dziecko osiągnie wiek nastoletni)
– Wiara w to, że posłuszeństwo, uległość i słuchanie autorytetów jest cnotą.
– Przekonanie, że dzieci to taborety i ich głos się nie liczy
Jeśli chcemy naprawdę coś zmienić , musimy zastanowić się nad przyczyną – dlaczego robimy to, co robimy. Może się okazać, że tylko dlatego, że „zawsze” tak było i „każdy „tak robił i „wszyscy ” tak robią. A jeśli tak, to trzeba się rozejrzeć wokół i zadać sobie pytanie: Czy chce być jak każdy , robić to co robi każdy i mieć te same rezultaty (czytaj problemy z dziećmi ) co każdy ?
Jeśli odpowiedź brzmi „NIE”, należy zmienić kierunek.
Jeżeli potrzebujesz by ktoś ci w tym pomógł, i czujesz, że to mogę być ja – zapraszam na sesje indywidualne. Jeszcze tylko do końca tego tygodnia można zamówić sesje w promocji.
Tutaj zarezerwujesz swoją indywidualną sesję online.

