1 października, 2025/ Last updated : 1 października, 2025WolneDzieciństwoWolne Dzieciństwo
Wypalamy się, kiedy nie robimy tego, co nasze
„Często jesteśmy zmęczeni nie dlatego, że zrobiliśmy czegoś za dużo, tylko dlatego, że zrobiliśmy za mało tego, co rozświetla nas od środka. ” (Alexander den Heijer)
Wypalamy się, gdy nie robimy tego, co jest naprawdę nasze. To samo dzieje sięz dziećmi – ich blask gaśnie, gdy nie mogą iść ścieżką, którą podpowiada im serce.
Kiedy widzą i czują, że liczą się tylko ich wyniki, miejsca w rankingach i sukcesy.
Kiedy muszą zasłużyć na to, by robić to, co sprawia im radość, co ich buduje, co sprawia, że ich oczy skrzą się entuzjazmem. Albo na czas czystej przyjemności,b y c i a i nicnierobienia, zamiast ciągłego działania – w dodatku w trybie walki lub ucieczki.
Kiedy jest „muszę”, a nie „chcę”.
Codzienność staje się nieznośnym ciężarem, bo zamiast odkrywać i przeżywać życie na swój własny, unikalny sposób, dzieci uczą się spełniać oczekiwania innych
Każde dziecko – tak jak każdy dorosły – potrzebuje swobody, by odkrywać swój rytm, swój głos i swoje ‘chcę’. Edukacja staje się wtedy nie obowiązkiem, lecz drogą, na której rodzi się siła i światło pozwalające naprawdę rozkwitać.
Całym sercem się z tym zgadzam ale jest jedno „ale”. Co z dziećmi z zaburzeniami ze spectrum autyzmu, które mają nieco inne „oprogramowanie” i potrzeby, trudności, z którymi dzieci zdrowe nie muszą się zmagać, pracować i rozumieć, bo chłoną je niejako naturalnie, bez specjalnego koncentrowania i wypracowywania? Sama jestem mamą przedszkolnego Asa, który z racji zaburzeń chodzi do przedszkola terapeutycznego. Jednocześnie jestem mocno najeżona na uszkalnianie, na nasz mocno nieidealny system edukacji i najchętniej chciałabym go zatrzymać w domu ale wtedy właśnie czy nie odebrałabym dziecku szansy na rozwój w tym zakresie, którego domowo mogę mu nie zapewnić zwłaszcza, że synek łatwo wpada w swoje „fiksacje” i mógłby zajmować sie czymś niemalże bez końca, do znudzenia nie dopuszczając innych form spędzania czasu? Mam sporo dylematów i nie jest to łatwy temat ale chcę jego dobra i szukam rozwiązania.
Tak, każde dziecko jest inne, ma inne potrzeby – i nawet zdrowe dzieci bez zaburzeń różnią się między sobą temperamentem czy stylami nauki jakie preferują . Nie ma złotego środka dla każdego, każdy rodzic jest ekpertem od własnego dziecka i zna je najlepiej. Natomiast unschooling czy domowe nauczanie pozwalają zarówno dzieciom jak i rodzicom rozwinąć skrzydla. Znam rodziny z dziećmi ze spektrum autyzmu, które doskonale odnalazły się w środowisku, które stwozyli im rodzice, i poczyniły takie postępy, o które trudno (jeśli w ogóle) byłoby w sztywnych ramach placówkowych. Każde dziecko potrzebuje spokoju, bezpieczeństwa, bezwarunkowej miłości , aby się prawidłowo rozwojąć. A tego szkoła nie zapewnia.
Całym sercem się z tym zgadzam ale jest jedno „ale”. Co z dziećmi z zaburzeniami ze spectrum autyzmu, które mają nieco inne „oprogramowanie” i potrzeby, trudności, z którymi dzieci zdrowe nie muszą się zmagać, pracować i rozumieć, bo chłoną je niejako naturalnie, bez specjalnego koncentrowania i wypracowywania? Sama jestem mamą przedszkolnego Asa, który z racji zaburzeń chodzi do przedszkola terapeutycznego. Jednocześnie jestem mocno najeżona na uszkalnianie, na nasz mocno nieidealny system edukacji i najchętniej chciałabym go zatrzymać w domu ale wtedy właśnie czy nie odebrałabym dziecku szansy na rozwój w tym zakresie, którego domowo mogę mu nie zapewnić zwłaszcza, że synek łatwo wpada w swoje „fiksacje” i mógłby zajmować sie czymś niemalże bez końca, do znudzenia nie dopuszczając innych form spędzania czasu? Mam sporo dylematów i nie jest to łatwy temat ale chcę jego dobra i szukam rozwiązania.
Tak, każde dziecko jest inne, ma inne potrzeby – i nawet zdrowe dzieci bez zaburzeń różnią się między sobą temperamentem czy stylami nauki jakie preferują . Nie ma złotego środka dla każdego, każdy rodzic jest ekpertem od własnego dziecka i zna je najlepiej. Natomiast unschooling czy domowe nauczanie pozwalają zarówno dzieciom jak i rodzicom rozwinąć skrzydla. Znam rodziny z dziećmi ze spektrum autyzmu, które doskonale odnalazły się w środowisku, które stwozyli im rodzice, i poczyniły takie postępy, o które trudno (jeśli w ogóle) byłoby w sztywnych ramach placówkowych. Każde dziecko potrzebuje spokoju, bezpieczeństwa, bezwarunkowej miłości , aby się prawidłowo rozwojąć. A tego szkoła nie zapewnia.