Próbujemy udowodnić swoją wartość poprzez to, ile robimy
Próbujemy udowodnić swoją wartość poprzez to, ile zrobimy, co oznacza, że zawsze musimy robić jeszcze więcej.
Przymus zadaniowości i spełniania oczekiwań to efekt naszego uszkolnienia. Ciągłe nastawienie na robienie więcej, na realizowanie zadań i celów (często wcale nie naszych), odhaczanie kolejnych punktów z listy i potrzeba nieustannego działania wynosimy ze środowiska, w którym priorytetem było być zajętym. Często nie miało znaczenia, czym byłaś zajęta — dorośli zawsze znajdowali jakieś zajęcie, byś się nie nudziła.
Zajęcia szkolne i pozaszkolne stały się synonimem „dobrze wykorzystanego czasu”, choć bardzo często wcale nim nie są. Zazwyczaj mają przynieść ulgę dorosłym, zaspokoić ich ambicje i potwierdzić, że to, co narzucone, ma sens — te zadania, lekcje, tematy, lektury, aktywności – to wszystko traktują jak inwestycje w projekt pt. dziecko.
Kultura zadaniowości (albo, jak niektórzy ją nazywają, „kultura zapierdolu*) jest kształtowana w dzieciach od najmłodszych lat. To dlatego tak niekomfortowo czujemy się, gdy „nic” nie robimy albo gdy robimy tylko to, co sprawia przyjemność, daje radość, satysfakcję i frajdę. To dlatego dorośli rozdzielają zabawę od uczenia się i wartościują działania dziecka na te „edukacyjne” i „ono tylko się bawi”.
Presja na robienie coraz więcej — ale też na bywanie, jeżdżenie, podróżowanie, spotykanie się, zapełnianie czasu po brzegi i wyciskanie go „jak cytryny” — jest ogromna. Często jednak to działanie i jego ciągłe pokazywanie mają jeden cel: zagłuszyć to, co w ciszy i spokoju mogłoby wypłynąć na powierzchnię.
To wszystko, co zostało zapomniane, bo ważniejsze było robić niż być — bo od tego kiedyś zależało przetrwanie. Ten wewnętrzny głos, zagłuszony przez kulturowe przekazy, pokoleniowe stereotypy i schematy. To czucie, które mówi wyraźne „tak” albo „nie”, bez oglądania się na to, co powiedzą lub pomyślą inni.
Czy drażni cię widok dziecka, które niczym się nie zajmuje? Które po prostu jest albo bawi się swobodnie, wymyślając coś samo? Czy czujesz dyskomfort, kiedy zrobiłaś mniej, niż planowałaś — albo nie wszystko? Czy czujesz presję, by ciągle gdzieś bywać, by ciągle „coś się działo”, bo tylko wtedy masz poczucie, że żyjesz?
Czy możliwe, że to wszystko wynika z faktu, że od najmłodszych lat byliśmy programowani na zadaniowość, spełnianie cudzych oczekiwań i udowadnianie własnej wartości? Czy możliwe, że potrzeba ciągłego otaczania się ludźmi i bywania „gdzieś” bierze się z tego, że przez większość dzieciństwa funkcjonowaliśmy w dużych grupach, hałasie i ciągłym bodźcowaniu — z bezpiecznym poczuciem, że „coś się dzieje”?
Czy możliwe, że nawet gdy jesteśmy sami, w ciszy i wreszcie mamy przestrzeń na odpoczynek, musi być włączony telewizor albo dźwięk w tle — byleby nie było słychać drażniącej uszy ciszy?
Mózg rozpoznaje te stany jako znajome, a więc bezpieczne — nawet wtedy, gdy jako dorośli wiemy już, że są męczące i drenujące z energii życiowej.
Bardzo często okres świąt — a szczególnie czas pomiędzy intensywnymi, zadaniowymi przygotowaniami a Nowym Rokiem — staje się momentem zatrzymania, w którym wielu dorosłych kompletnie nie potrafi się odnaleźć. Nie potrafią „nic nie robić”, odpoczywać ani po prostu być. Trudno im zająć się tym, co daje radość — bez oceniania jego „wartości”.
Dlatego ten czas bywa tak frustrujący. Tak bardzo chce się wrócić do tej bezpiecznej rutyny, która trzyma nas z daleka od trudnych tematów, pozwala uciec od siebie prawdziwego i zapomnieć o tym, co w gruncie rzeczy najważniejsze. O tym, że nasza wartość nie wynika z tego, ile i co robimy, ale z tego, że jesteśmy. I z tego, jacy jesteśmy dla siebie i dla tych, którzy są obok. Czy jesteśmy prawdziwi w tym, co mówimy i robimy? I czy to, jak żyjemy, jest zgodne z naszą wewnętrzną prawdą?
„DESCHOOLING dla Początkujących” to książka , która w sposób praktyczny pokazuje jak się odszkolnić, aby odzyskać swoją wewnętrzna moc i zacząć podążać za sobą i dziećmi w miejsce realizowanych latami programów i narzuconych schematów. W tej książce znajdziesz m.in. bardzo ciekawy rozdział pt. „25 Symptomów uszkolnienia czyli jak szkoła zaprogramowała twój umysł „. A jeśli zdecydujesz się na e-booka , jeszcze tylko do końca tego roku otrzymasz go aż 30% taniej. Sprawdź szczegóły na stronie: sklep.wolnedziecinstwo.pl/
Dzięki za normalność i sens.Dobrze się to czytało. Nieprzegadane, a konkretne – tego szukam. Są miejsca w sieci, gdzie się wraca – myślę, że właśnie tu znalazłem kolejne.
Dzięki za normalność i sens.Dobrze się to czytało. Nieprzegadane, a konkretne – tego szukam. Są miejsca w sieci, gdzie się wraca – myślę, że właśnie tu znalazłem kolejne.