Odszkolnienie
„Odszkolnienie się to nic innego jak wyjście spod cienia presji społecznej, która nas otacza. To akt zaufania – zarówno do dziecka, jak i do siebie. To odwrócenie biegu rzeczy, pozbycie się ciężaru nieustannego dążenia do dorównania standardom narzucanym przez innych, i “powrót do siebie”. To uwolnienie się od kajdan obowiązku robienia wszystkiego tak, jak to czynią inni, i odzyskanie kontroli nad własnym życiem. To moment, gdy przestajemy być marionetkami w cudzych rękach i zaczynamy kształtować swoje losy zgodnie z własnymi wartościami i marzeniami.

Odszkolnienie to także powrót do własnej mocy, do zdolności do samodzielnego myślenia i oceny. To moment, w którym z dystansem przyglądamy się autorytetom i wytycznym narzucanym nam przez społeczeństwo, i decydujemy, co naprawdę jest dla nas ważne i wartościowe. Jest to podróż w głąb siebie, w poszukiwaniu prawdziwej tożsamości i sensu życia, wolna od zewnętrznych dyktatów i presji. Odszkolnienie się to droga do wolności i autentyczności, do odnalezienia siebie wśród szumu światowych norm i oczekiwań.
To może być bolesne odkrycie, gdy wybory naszych dzieci nie korespondują z naszymi oczekiwaniami, choć widzimy, że służą im dobrze. Na początku może być to trudne do zaakceptowania, szczególnie gdy nasze otoczenie nie wykazuje zrozumienia, ani nie jest dla nas wspierające. Jednakże, w tym procesie odkryjemy, że nie potrzebujemy zewnętrznego potwierdzenia, nie potrzebujemy aprobaty innych dla naszych wyborów i stylu życia. Wszystko, czego potrzebujemy, znajduje się w nas samych. To właśnie tam tkwi nasza siła i mądrość, gotowe do odkrycia i wykorzystania w podróży ku autentycznemu życiu w zgodzie ze sobą.
Moje rozmowy z rodzicami (przede wszystkim z mamami) na sesjach indywidualnych potwierdzają, że w całym odszkolnieniu kwestia przeciwstawienia się tradycyjnemu podejściu do wychowania oraz presji otoczenia bywa najbardziej bolesną i trudną dla rodzica.
Kiedy zdecydowaliśmy się nie posyłać naszej córki do placówki, ja również czułam się często, delikatnie mówiąc, nieswojo, ponieważ tak dalece zakodowane miałam wszystko to, co „powinno” się robić, będąc matką. Zewsząd słyszałam, że nie posłanie dziecka do przedszkola/szkoły wyrządzi naszej córce krzywdę, że zaprzepaszczamy jej przyszłość, rujnujemy życie itp. Kilka osób z bliższego otoczenia odsunęło się od nas, uznając, iż mamy zły wpływ na ich szkolne dzieci. Bo jak sensownie wytłumaczyć swemu dziecku, że ono musi chodzić do przedszkola/szkoły, a jej/jego koleżanka nie musi i może całymi dniami bawić się i praktycznie robić to, na co ma ochotę? Trzeba by wówczas przyznać przed własnym dzieckiem, że szkoła rzeczywiście nie jest obowiązkowa, jak nam wszystkim się wmawia (istnieje obowiązek edukacji, ale nie uczęszczania do placówki), że można uczyć się w domu i w prawdziwym świecie. Im większa skala uszkolnienia, tym większe obawy, lęk i strach rodzica. Trzeba by więc odrzucić schematy, lęki i mity, którymi żyło się dotychczas.
(…)

Mentalne odejście od szkoły wymaga wzięcia na siebie pełnej odpowiedzialności, którą nauczono nas tak skutecznie zrzucać na innych. Dopóki szukamy winnych i kozła ofiarnego, dopóty nie mamy szans spojrzeć prawdzie w oczy, by dokonać jakiejkolwiek zmiany w naszym życiu. Nasze odszkolnienie zawsze zaczyna się od zadawania pytań – bardzo niewygodnych pytań, od poczucia braku komfortu, od kwestionowania, od odchodzenia od schematów, od wyskoczenia z błędnego koła, od spojrzenia w głąb i wewnątrz siebie. Zaczyna się od dostrzeżenia tego konkretnego dziecka, które masz przed sobą i zadania sobie pytania – kogo i co widzę? Czy widzę kogoś obarczonego moimi i szkoły oczekiwaniami czy wolną istotę z własnymi potrzebami, preferencjami, zainteresowaniami, marzeniami? Czy widzę iskry w oczach tego dziecka? Czy może te oczy już dawno zgasły i nie tli się w nich radość i szczęście?
Dziecko, które może do woli i bez ograniczeń realizować swoje zainteresowania i pasje w codziennym życiu, nigdy nie utraci tego blasku w oczach. Poza tym, możliwość robienia dokładnie tego, czym się fascynuje na co dzień, uczy je, że to, co lubi robić jest najważniejsze, że to, co je interesuje warto rozwijać i że nie ma potrzeby odkładania tego na wolne popołudnia, weekendy, ferie czy wakacje. Uczy się, że można – i że to całkowicie w porządku – mieć życie naprawdę dla siebie.
Tylko tacy – spełnieni i szczęśliwi, możemy stać się dla innych źródłem inspiracji, gdyż nie da się ofiarować czegoś, czego sami nie posiadamy. Początkowo uczymy się napełniać własną czarkę, pielęgnować siebie, szanować swoje granice i dobrostan, a przy nas uczą się tego samego nasze dzieci. Gdy najpierw otrzymają od nas miłość, szacunek, zaufanie, czas i inne bogactwa, będą umiały troszczyć się o siebie, a ich dary będą płynęły z obfitości, nie z braku czy niedostatku. Nie z konieczności („bo tak trzeba”), lecz z wolnej woli i autentycznej chęci dzielenia się tym, czym są nasycone i czym żyją na co dzień, z innymi ludźmi. (…)” – fragm. rozdziału „Deschooling. Odszkolnienie zaczyna się od rodzica” z e-booka „WOLNE DZIECIŃSTWO. O wolności w edukacji i życiu bez szkoły”
A jeśli chcesz bardziej zgłębić temat odszkolnienia, zapraszam cię do sięgnięcia po książkę dedykowaną temu tematowi: „DESCHOOLING dla Początkujących.


witam ,jestem tutaj pierwszy raz i zachwycilam sie tym artykulem i slowami niosacymi tyle dobra .Jestem calym sercem za domowa edukacja .
Witaj Kasiu, cieszymy się że do nas trafiłaś:) Właśnie takich rodziców i rodziny – miłośników edukacji domowej i edukacji naturalnej chcemy skupiać wokół siebie. Jest nas coraz więcej:)
Witajcie,
Moje dziecko chodzi do przedszkola i widzę, czuję i wiem, że to nie jest miejsce dla niej.
Jak rozpocząć przygodę z edukacją naturalną?
Czy w ogóle da się tak w Polsce?
Potrzebuje informacji, wsparcia, rozmowy…
Czytam od wielu już lat książki na te tematy i jestem pewna, że jest to najlepsza ścieżka dla mojego dziecka na teraz.
(ja za rok w ogóle jej sobie w ławce, grzecznie siedzącej nie wyobrażam:)
No więc muszę zacząć działać,
Tylko, no właśnie, jak?
Będę wdzięczna za jakiekowiek wskazówki.
Pozdrawiam