Nuda to tylko przestrzeń między pomysłami

„Nuda to tylko czas między pomysłami… a czasem źródło geniuszu” –  Janet Lansbury

Przez ostatnie lata, w mojej pracy z rodzinami, które zdecydowały się na unschooling lub edukację domową (ale bez odtwarzania szkoły w domu), a także w moim własnym domu, zauważyłam pewną prawidłowość. Otóż dzieci uczące się poza systemem szkolnym potrafią się nudzić. Ponieważ ich życie nie jest w pełni zaplanowane i kontrolowane, znacznie częściej potrafią zaakceptować chwile ciszy lub znaleźć sobie coś, co je zajmie albo rozbawi.

Tak wielu dorosłych ma problem z tym, że dzieci się nudzą. Wręcz nie dopuszczają momentów, w których mogłyby to robić. Serwują swoim dzieciom kolejne zajęcia, które mają „zabić nudę”. Odczuwają niepokój i frustrację, kiedy widzą nudzące się dzieci. Nuda postrzegana jest społecznie jako coś złego, niedopuszczalnego. Niektórych wręcz doprowadza to do szału.

Ostatnio spotkałam mamę, która chciała zapisać swojego siedmiolatka na kolejne zajęcia w domu kultury, choć chłopiec chodzi już na angielski i zajęcia sportowe – ale w domu wciąż się nudzi. A więc remedium na to jest zwykle posłanie dziecka na jeszcze jedne zajęcia, tak by tę nudę zagłuszyć.

Dlaczego dzieciom tak trudno jest czuć się dobrze z nudą? Bo kiedy niemal każda chwila twojego życia jest kontrolowana, a posłuszeństwo jest obowiązkiem, twój układ nerwowy nie czuje się bezpiecznie, gdy brakuje wyraźnych instrukcji, czym się zająć.

Dorośli często mają zablokowany w sobie potencjał, który naturalnie wypływa z nudy – z „nicnierobienia”, bujania w obłokach czy leżenia „brzuchem do góry”. Jako dzieci byliśmy stale poganiani do nauki i kolejnych szkolnych lub pozaszkolnych obowiązków, których z roku na rok przybywało. Na każdym kroku ktoś nas kontrolował: zrób to, teraz tamto, a teraz jeszcze to. Funkcjonując w trybie, który nie dopuszcza nudy (a wraz z nią także czasu na odpoczynek, zdrowy sen, relaks czy pozorne „marnowanie czasu”), nauczyliśmy się, że każda chwila musi być produktywna. W przeciwnym razie ogarnia nas niepokój, dyskomfort i  frustracja.

Jeśli jako dzieci nie mieliśmy przestrzeni, by się naprawdę nudzić – by pozwolić sobie na odpoczynek i reset – to dziś, jako dorośli, trudno nam ten stan zaakceptować. Dlatego widok nudzącego się dziecka bywa dla rodzica tak trudny i frustrujący. W dziecku widzi on coś, do czego sam nigdy nie miał dostępu – własne, wewnętrzne dziecko, które nie mogło się po prostu ponudzić. Natomiast twoje dzieci wyczuwają presję i napięcie, które podświadomie tworzysz w takich sytuacjach, i kodują, że same również nie mogą spokojnie i bezpiecznie się nudzić.

Co więcej, kiedy masz wciąż mówione, co masz robić, przestajesz myśleć samodzielnie – po co, skoro ktoś planuje kolejne twoje kroki, zadania, działania? Nastawiasz się na to, że zaraz ktoś powie ci, co masz zrobić. W szkole uczysz się, że twój czas może być rozdysponowany na bloki tematyczne, które ktoś z góry ustalił – czy tego chcesz, czy nie. Zawsze jest ktoś, kto powie ci, co masz teraz robić, czym się zająć, czego i ile się nauczyć, jakich umiejętności właśnie teraz zdobywać itd. Zawsze jest ktoś, kto animuje twój czas.

Dzieci i rodzice, którzy nie czują presji placówki i są świadomi, jak ważnym elementem jest samodzielne zarządzanie czasem oraz sprawczość ich dzieci, nie mają z reguły problemu z nudzeniem się dzieci. Wiedzą, że nuda to tylko przedsionek dobrych pomysłów — czas, w którym one się rodzą i budują, choć tego nie widać na zewnątrz. To czas, w którym wiele się w głowie układa, czas łapania dystansu i równowagi, czas potrzebny na wykiełkowanie kolejnych projektów.

Jeśli temat dziecięcej nudy nie daje ci spokoju albo chcesz po prostu porozmawiać o tym, jak wspierać dziecko w naturalnym rytmie życia i nauki — zapraszam cię na konsultację. Pomogę ci spojrzeć na edukację dzieci z zupełnie innej perspektywy. Link do kontaktu: wolnedziecinstwo.pl/kontakt/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *