Nie możesz „pozostać w tyle”
„Wepchnęliśmy dzieci w nienormalne środowisko, w którym oczekuje się od nich, że coraz większą część dnia będą spędzać pod kierunkiem dorosłych, siedząc w ławkach, słuchając i czytając o rzeczach, które ich nie interesują oraz odpowiadając na pytania, które nie są ich własnymi pytaniami i nie są dla nich ważne. Dajemy im coraz mniej czasu i wolności do swobodnej zabawy, odkrywania i realizowania ich własnych zainteresowań.” – Peter Gray, “Wolne Dzieci”
Z pewnością słyszałaś nie raz i nie dwa – podobnie jak ja – takie stwierdzenie, że jeśli dzieci nie będą wykonywać wszystkich tych rzeczy, które realizuje się w placówkach, to „zostaną w tyle”. Obawa, że tak będzie, paraliżuje wielu rodziców i odbiera im moc decydowania o tym, jak ma wyglądać życie ich dzieci. Ten strach, że ich dziecko lub dzieci „zostaną w tyle” (cokolwiek to znaczy), popycha ich do oddawania dzieci w ręce obcych ludzi – na całe dni, od najmłodszych lat, czasem niemal od razu po narodzinach.
Tak doskonale zostaliśmy zaprogramowani, że matka, która odczuwa niepokój na myśl o oddaniu swojego dziecka do żłobka, przedszkola czy szkoły, nazywana jest „nadopiekuńczą”, a nawet toksyczną. Tak daleko odeszliśmy od wewnętrznego czucia i intuicji, że bardziej ufamy ekspertom w kwestii wychowywania i edukacji niż sobie samym. Tak bardzo wypaczono nasze rozumienie rodzicielstwa i edukacji, że rodzice są skłonni oddać dziecko do psychologa, bo płacze i „nie chce się zaadoptować”, zamiast przyznać, że dziecko potrzebuje mamy i taty do prawidłowego rozwoju – a nie pani w żłobku czy przedszkolu i grupy rówieśniczej.
Otóż żadne dziecko nie może „pozostać w tyle”, chyba że sprawimy, że znajdzie się w miejscu – najlepiej w grupie podobnych sobie dzieci, w tym samym wieku – gdzie zostały sztucznie stworzone i narzucone pewne standardy: masz być taki /taka jak wszyscy, robić to, co wszyscy, wtedy, kiedy robią to wszyscy, i osiągnąć określony pułap (nie mniej i nie więcej).
Prawdziwy rozwój to nie równanie do średniej. To stworzenie takich warunków, by dzieci mogły uczyć się we własnym tempie i na własnych zasadach – bez konieczności porównywania się z innymi, bez przymusowej rywalizacji, bez ocen i sprawdzania, „czego się nauczyły”.

