Nastolatki nie potrzebują zewnętrznej motywacji

Nastolatki nie potrzebują zewnętrznej motywacji. Potrzebują – dokładnie tak samo jak dorośli – życia, dla którego naprawdę chce się wstać z łóżka..

Wielu dorosłych uważa, że nastolatki mają problem z motywacją, że „nie są wystarczająco zmotywowane”. Ale Zanim ocenisz nastolatka, zastanów się: jakiego życia tak naprawdę od  niej czy od niego oczekujesz?

Zwykle wymaga się od nich, by wstawali bardzo wcześnie – mimo że wiemy ponad wszelką wątpliwość, iż ich mózg potrzebuje tyle snu, co mózg noworodka. Potem mają przez wiele godzin siedzieć spokojnie w jednym miejscu, spędzając swój cenny czas na nauce tego, co ktoś im narzuca. W międzyczasie są nieustannie oceniani, trzymani „pod lupą”, poddawani presji czasu, wyników i przymusowej rywalizacji.

I tak dzień w dzień – jak w kołowrotku. Bez prawdziwego znaczenia, który sami mogliby nadać swoim działaniom, gdyby tylko mogli. Bez sprawczości i autonomii. Bez realnego związku z prawdziwym światem, który zostawiają codziennie za drzwiami klasy szkolnej). Za to z rosnącą listą obowiązków, które nie mają nic wspólnego z ich osobistymi celami, ale za to doskonale spełniają oczekiwania dorosłych i służą ich interesom.

I ty się dziwisz, że brakuje im motywacji?
A czy ty miałabyś/miałbyś motywację do życia, które wygląda w ten sposób?

To nie jest problem z motywacją. To raczej problem z toksycznym środowiskiem. Prawdziwa motywacja — co większość dorosłych doskonale przecież wie — wynika z poczucia sensu, a nie z presji, kontroli i bycia poddanym mikrozarządzaniu. A z  pewnością nie bierze się z oceniania ani odbierania sprawczości.

Dlatego twierdzę, że nastolatki nie potrzebują zewnętrznej motywacji. Potrzebują – dokładnie  tak samo jak ty czy ja – życia, dla którego naprawdę chce się wstać z łóżka.

Jeśli chcesz wiedzieć jak dzieci uczą się bez ocen, porównywania, przymusowej rywalizacji oraz bez motywowania ich „kijem i marchewką” – podążając za swoimi zainteresowaniami , realizując swoje cele i robiąc to, co dla nich samych ważne i wartościowe – zachęcam do sięgnięcia do moich książek – kliknij w grafikę poniżej, aby przejść do strony z książkami. 

2 thoughts on “Nastolatki nie potrzebują zewnętrznej motywacji

  1. Ppp pisze:

    Należy jeszcze dodać, że dzieci OBSERWUJĄ dorosłych i widzą, że ci dorośli się starali, byli zaangażowani, a nie są ani bogaci ani szczęśliwi. Czyli widać, że nie warto być nadmiernie zaangażowanym – o co uczniowie są oskarżani przez nauczycieli.
    Pozdrawiam.

    1. WolneDzieciństwo pisze:

      Tak, dzieci są doskonałymi obserwatorami. A status nauczyciela i jego pozycja w społeczeństwie rzeczywiście drastycznie spadły. Nauczyciel nie jest już autorytetem – szczególnie w kwestiach finansowych. Uczniowie wyciągają wnioski – skoro nauczyciele na etacie biedują i żyją na kredytach to po co się uczyć? A tak naprawdę znaczy to tyle, że schemat, który wszyscy powtarzają: idź do pracy, ucz się dobrze, znajdź pracę (na etacie, bo do tego właśnie przysposabia dzieci szkoła) – po prostu nie działa. I to nie tylko w zawodzie nauczyciela. Trzeba pamiętać jednak, że nauczyciele są częścią systemu i – świadomie ale najczęściej nieświadomie – realizują jego założenia (czyli ukryty program szkoły o którym pisał Gatto – odsyłam tutaj do wpisów na ten temat oraz mojego e-booka „Wolne Dzieciństwo. O wolności w edukacji i życiu bez szkoły”, gdzie opisuję wszystkie lekcje ukrytego programu nauczania). Tego, że nie warto się angażować uczy przede wszystkim w szkole dzwonek, który odrywa dzieci od tego, w co się zdążyły zaangażować i każe im przejść do następnej aktywności – i tak kilka razy dziennie. W takich warunkach mózg nie ma szansy skupić się na jednym zadaniu wystarczająco długo, by pojawiła się głębsza refleksja czy analiza. Nie da się pracować twórczo, gdy jesteś stale mikrozarządzana, a twoje stanowisko pracy zmienia się co 45 minut.
      Na szczęście coraz więcej nauczycieli dostrzega, że coś musi się zmienić. Jeśli nie mogą zmienić systemu, w którym funkcjonują, decydują się odejść ze szkół i realizować się we własnych biznesach, osiągając przy tym bardziej satysfakcjonujące zarobki. To naturalne prawo rynku. Zmiany postępują powoli, ale są nieodwracalne — w edukacji rodzi się nowa jakość. Nauczyciele muszą dostosowywać się do rosnących oczekiwań coraz bardziej świadomych rodziców, uczniów i nastolatków. I to jest bardzo dobry znak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *