Można inaczej
Mówimy, że to rodzice mają największy wpływ na wychowanie dzieci, a jednocześnie organizujemy dzieciństwo tak, że przez większość tego czasu nie ma ich obok.

Żyjemy w społeczeństwie, które znormalizowało rozłąkę dzieci z rodzicami i narzuciło jeden słuszny sposób funkcjonowania. System, który wymusił na rodzicach oddawanie dzieci do placówek (już od najmłodszych lat), konsekwentnie dąży również do deprecjonowania więzi i wartości rodzinnych. Rówieśnicy zastąpili rodziców, szkoła zastąpiła dom, powierzchowne relacje zastąpiły więzi rodzinne, a media społecznościowe zastąpiły prawdziwe życie.
Stworzono warunki, w których większość rodziców nie wyobraża sobie innego sposobu funkcjonowania niż powielanie schematu: praca–szkoła–dom. Jeśli przyjrzysz się rytmowi dnia, tygodnia czy miesiąca rodziny, w której dzieci uczęszczają do placówek, zobaczysz, że jest on niemal całkowicie podporządkowany instytucji. To instytucja wyznacza czas odpoczynku, określa ramy funkcjonowania, pośrednio wpływa na terminy wyjazdów wakacyjnych i egzekwuje od rodziców przestrzeganie swoich zasad.
Instytucja nadaje rytm codzienności. I owszem — jest to przewidywalne i daje poczucie bezpieczeństwa, ponieważ wielu ludzi woli, by ktoś organizował im czas i mówił, co mają robić. To właśnie uszkolnienie sprawia, że z biegiem czasu nabywamy przekonania, iż „inni wiedzą lepiej”, co jest dla nas dobre.
Taki model ogranicza poczucie odpowiedzialności, która jest niezbędna, aby wziąć życie w swoje ręce i kształtować je na własnych zasadach, zamiast przekazywać tę odpowiedzialność instytucjom. Nie chodzi jednak wyłącznie o odpowiedzialność, ale również o przywileje wynikające ze świadomego współtworzenia życia z dziećmi.
Jednym z nich jest czas dzieci — być może najcenniejszy zasób. Według tej perspektywy w placówkach znaczna część tego czasu jest przeznaczana na działania, które nie zawsze mają wiele wspólnego z indywidualnymi celami i potrzebami dziecka, a czasem sprowadzają się do wielogodzinnego siedzenia w ławce, pracy z podręcznikiem czy słuchania nauczyciela realizującego od lat ten sam program.
Pomysł, że naszemu społeczeństwu najlepiej służy, gdy wszyscy członkowie rodziny rozstają się rano, by robić rzeczy, których na ogół nie lubią, może okazać się największym błędem jaki kiedykolwiek wdrukowano w ludzkość.
– Jason Christoff

