„W unschoolingu wszystko zaczyna się i skupia się na tej konkretnej rodzinie. To naturalne, ze większość tego, co dzieje się w obrębie rodziny podporządkowane jest dziecku/dzieciom. Również to, co dzieje się edukacyjnie skupia się głównie na dzieciach i to jest w porządku. Tak powinno właśnie być – koncentrujemy się na dziecku, zamiast na tych wszystkich pierdołach i pierdółkach związanych z organizowaniem sobie i dzieciom czasu pod wymogi, zalecenia i oczekiwania placówki.